sobota, 30 kwietnia 2011

Nie rozglądaj się

Nie patrz w okół, bo wszystko, czego pragniesz i potrzebujesz, masz przy swoim boku. Zaczęło się - reaktywacja komputera. Akurat tydzień przed wyjazdem! Jest dobrze. Słońce świeci, ładna pogoda. Wolne, a do tego jestem szczęśliwa.
Odkryłam, że mam 'dżinsy cud', ponieważ zawsze, gdy je ubieram spotykam jakiegoś fajnego chłopaka, a ludzie zaczynają zwracać na mnie dużo większą uwagę. Tak, jest już pierwszy obowiązkowy ciuch, który biorę ze sobą do Hiszpanii ;) Staję się wyjątkowo monotematyczna, ale... no po prostu strasznie ekscytuję się tym wyjazdem. Co prawda mogłam siedzieć z kolegą, jednak prawdopodobnie lepszym wariantem będzie podróż z przyjaciółką. (Tak, za Tobą będę tęsknić i nawet nie próbuj wmówić mnie albo sobie, że tak nie będzie!)
Zjadłam właśnie jedne z moich ulubionych lodów i zastanawiam się, czy nie wziąć sobie jeszcze więcej. Orzech włoski, mmmm :)
Dzisiaj muszę zająć się tym, bez czego nie można się obejść, ale oczywiście będzie czas na odpoczynek i spokój. Polecam film "Pokerowy blef". Pokochałam grę aktorską Erica Bany. Najpierw "Troja", później ten film z Drew Barrymore. Jestem po prostu zachwycona!
P.S. Uważam, że postacie z filmów są często zbyt idealne i niemożliwe do doścignięcia, szkoda.
SweetPear

Tak jak noc po ciężkim dniu

Może i cytat w tytule nie jest zbyt wyrafinowany, ale kiedyś słuchałam właśnie takiej muzyki. Dzisiejszy dzień był dla mnie próbą wytrzymałości. Prześladuje mnie pech, chociaż wcale nie jestem przesądna, jednak uważam, że to już nie są zwykłe przypadki. Wiem, wiem, teraz to już karykaturalnie przesadzam, ale to tak specjalnie, bo nie mam nic do zarzucenia mojemu życiu. Przeszłam dzisiaj długą drogę. Kilka razy od szkoły, a później musiałam i tak jeszcze zahaczyć o sklep komputerowym, gdzie oddałam mój (i brata ;p)sprzęt do naprawy.
Świetny był jakiś młody, którego pierwszy raz na oczy widziałam. Jechał sobie na rowerze, poptarzył się na mnie i zarzucił 'fajna jesteś'. Reszta tego dnia była cudowna. Miałam okazję pochodzić wreszcie w letnio-wiosennych ubraniach, a do tego jeszcze to spotkanie. Humor już do końca był idealny.
Nie miałam dzisiaj okazji zrobić niektórych rzeczy, jakie miałam w planach, ale myślę, że nic się nie stanie jeśli odłożę je na później albo w ogóle z nich zrezygnuję. A co do czwartego podejścia liczę na dobry (jak najlepszy!)wynik. Może tym razem wreszcie się udało?
Musi, musi, musi, musi, musi być najlepsza pogoda w Hiszpanii! Ja natomiast zajmę się przeszukiwaniem książek i odnajdywaniem miejsc akcji. Przekartkuję "Cień wiatru", ponieważ tam było mnóstwo różnych lokalizacji, które po prostu muszę zobaczyć.
Już teraz będę tęsknić za tymi wszystkimi, których nie będzie ze mną przez te 10 dni. Zdążymy się jeszcze spotkać, prawda? To jest obowiązkowe!
Tak, o Tobie też myślę. Zwłaszcza o Tobie :)
SweetPear

środa, 27 kwietnia 2011

Reino de España

Jak w tytule. Niecierpliwie czekam na wyjazd do kraju byków, torreadorów, najlepszych klubów piłkarskich. Moim osobistym celem wycieczki jest również poznanie ojczyzny Carlosa Ruiza Zafóna. Największe znaczenie ma dla mnie jednak mój sekretny zamiar, niestety nie wyjawię go. Nie mogę się doczekać wizyty w kraju, który zasłynął z Pucharu Króla, FC Barcelony, Realu Madryt i wygranych mistrzostw w RPA. Szykuję już rzeczy, które muszę zabrać i uczę się podstawowych zwrotów po hiszpańsku. Sprawdziłam nawet jaki język jest najbardziej popularny w kraju. Jest to kastylijski, czyli, dla nas Polaków, hiszpański.
Dzisiaj byłam na zakupach z przyjaciółką. Niestety druga nie mogła iść, ale na pocieszenie dla niej powiem, że nie kupiłam nic poza miętowymi lodami z czekoladą ;) A mogłam jednak wziąć ten cytrynowy sorbet.
Znowu zastanawiam się nad moją dalszą edukacją. Może Kraków będzie najlepszy? W mojej głowie jest istny mętlik! Na nic ostatnio nie potrafię się zdecydować. Wybiorę jeden wariant - zaczynam zastanawiać się, czy ten drugi nie był może bardziej odpowiedni? Muszę wziąć się w garść i skończyć z tym użalaniem się nad sobą. Pora zacząć pracę nad sobą, bo przecież aktualny stan nie może trwać w nieskończoność.
Najdziwniejsze jest to, że moje decyzje są z jednej strony popierane, z drugiej całkowicie ganione. Czas to zmienić albo przestać słuchać tych sprzecznych ze sobą osądów. Najlepiej byłoby gdybym żyła tak jak ja chcę, ale groziłoby mi wtedy zupełne odosobnienie i prędzej czy później zdziwaczałabym. Wizja wręcz pustelniczej samotności jest dość przerażająca.
Koniec już z tym, życzę miłego dnia.
SweetPear

środa, 13 kwietnia 2011

The Scientist

Piosenka z tytułu cały czas chodzi mi po głowie.
'tell me your secrets and ask me your questions, oh lets go back to the start
running in circles, coming in ta-les, heads are a science apart'

Oglądnęłam teledysk i muszę powiedzieć, że mnie bardzo wzruszył. Nie, nie aż tak bardzo, żebym miała płakać, ale odezwała się we mnie ta refleksyjna część, która zastanawia się nad losem innych. Myślę teraz o wszystkim. Uczę się grać akustyczną wersję na gitarze. Może znajdę wersję też na fortepian?
Rozpływam się w moich snach. Niby nic złego się nie dzieje, ale jednak nie wszystko idzie po mojej myśli. To znaczy w każdym wypadku mogłoby być lepiej. Denerwuje mnie to, że staję się typowym Polakiem i ciągle narzekam na wszystko! Muszę z tym skończyć.
Pogoda robi mi na złość. Patrząc dzisiaj rano w okno, liczyłam na to, że w końcu gdzieś z kimś się wybiorę. Niestety z czasem robiło się coraz gorzej, aż w końcu zrezygnowałam z jakichkolwiek planów i postawiłam na nieproduktywne siedzenie w domu. Może i nie byłoby tak źle, gdybym wzięła się za coś praktycznego (lepszego niż słuchanie muzyki, rozwiązywanie zagadek i uczenie się piosenek), ale nie. Nie próbowałam nawet. Trochę posprzątałam u siebie, ale to minimalny wkład w to, co powinnam zrobić.
Może jutro będzie lepiej? Oby.
SweetPear

sobota, 9 kwietnia 2011

Chcę dobrej pogody!

Napiszę petycję do Słońca, żeby świeciło nad Polską ciut mocniej, do wiatru, żeby przestał tak zachłannie wiać, a do chmur, żeby nie zatrzymywały się tak długo nad naszą okolicą. Mam nadzieję, że to coś da, bo nie mogę się już doczekać lepszej pogody. Ostatnio całkiem dużo się u mnie działo, naprawdę.
We czwartek byłam na biegach przełajowych (innymi słowy ściganie się po lesie). Dowiedziałam się, że to będzie sztafeta strasznie późno, ale poszło całkiem nieźle. Jestem z siebie dumna :) Jeszcze nigdy nie starałam się aż tak bardzo i jeszcze nigdy nie byłam tak usatysfakcjonowana dzięki swojemu trudowi włożonemu w jak osiągnięcie jak najlepszych wyników. Muszę przyznać, że konkurencja była ostra, ale towarzystwo całkiem przyjemne. Kibicowałam swojej drużynie, chociaż dopiero wtedy, kiedy odzyskałam siły. Płeć przeciwna lepiej poradziła sobie, ale to pewnie dzięki temu dopingowaniu ;P Byłam strasznie zmęczona. W tej chwili nadal mam zakwasy i ciężko jest mi siedzieć w miejscu, a kiedy się śmieję lub kaszlę boli wszystko mnie boli.
Chwilą odpoczynku było dla mnie siedzenie na przystanku. Pełne skupienie nad łamigłówkami "Sudoku". Tak się oddałam temu zajęciu, że aż nie wiedziałam co się dzieje koło mnie. Dopiero kiedy usiadł koło mnie chłopak ze szkoły odzyskałam pełną świadomość. Przeprowadziłam dzisiaj ciekawe dochodzenie w związku z wczorajszym dniem. Oby więcej takich chwil. Zobaczymy co się stanie w przyszłości. Kasia, życz mi powodzenia :D
Ogólnie próbuję ułożyć sobie wszystko to, co się dzieje. Komputer mi padł, więc będzie ciężko przeżyć weekend. Może wyjdę gdzieś na pizzę? Po wygranym zakładzie na pewno ^^
SweetPear