niedziela, 26 czerwca 2011

Dolina Pięciu Stawów Polskich

Tak, jak się można domyślić właśnie tam byłam. To był bardziej taki spacerek, chociaż dość wyczerpujący, a nie wchodzenie na szczyty. Tam jest nieziemsko pięknie. Zrobiłam parę zdjęć kaczkom, a właściwie kaczorom ;) Podczas wychodzenia pogoda całkowicie dopisywała, natomiast później, od momentu zejścia do schroniska koło Morskiego Oka, zaczęło kropić, a później lać. Jestem zakochana w polskich górach. Wychodziłam wytrwale, ale zaczęłam narzekać w czasie deszczu. Przemokły mi buty, woda z peleryny przeciwdeszczowej zaczęła mi ściekać na twarz, było mi gorąco, a do tego dżinsy miałam całe mokre z przodu. Wracając do tego, co jes dzisiaj tematem mojego posta, do gór. Widoki zapierały dech w piersiach. Widziałam największy wodospad w Tatrach - Siklawę. Zastanawiałam skąd wzięła się ta nazwa. Oświecił mnie tata, mówiąc, że tak górale nazywali wodospady. 
Zaczyna padać, ale mam zamiar wybrać się na koncert. Pójdę, znaczy chcę iść. 
Szkoda, że okazuje się, że osoby, na których mi zależy nie są ze mną do końca szczere... Cóż, tak się poznaje ludzi. Przypominam, że najbardziej nienawidzę hipokryzji, mimo tego, że czasem właśnie jestem hipokrytką, to staram się poprawiać i nie zachowywać się w ten sposób. Błagam, niech moje życie przestanie być przesiąknięte kłamstwami! Wolę bolesną prawdę, niż niewiarygodne kłamstwa. Potrzebuję zmian w życiu, najlepiej miłości, ale jej nie da się znaleźć ot tak. Niestety :(
SweetPear

piątek, 24 czerwca 2011

Wreszcie czas wolny

Pamiętam jak już na początku roku szkolnego nie mogłam się doczekać czasu wakacji. Chciałam ich bardziej niż czegokolwiek innego. Być może dlatego, że lato to moja ulubiona pora roku. Ja po prostu kocham upały, pływanie, opalanie się i aktywne spędzanie czasu. Już dzisiaj zaczęłam korzystać z ciepła. Pomimo tego, że nie opalałam się i tak jestem zadowolona ze wszystkiego. Wczoraj zasmakowałam pierwszych poziomek. Prawdopodobnie przestawię się z truskawek na tę mniejszą wersję ;) Znowu będę uczyć się gry na gitarze. Przydałoby się też coś poćwiczyć na pianinie. 
Aktualnie wsłuchuję się w Radio Indie Rock. Ciekawe jakie piosenki będą królować w tym roku na mojej liście odtwarzania? W każdym razie nie będę się nudzić. Czas już mam totalnie zaplanowany. Szkoda tylko, że będzie mi mijał razem z przedstawicielkami mojej płci, a nie tej, którą się interesuję. Jednak nie ma to jak przyjaciółki :) Nawet jak czasem się kłócimy, nie wiemy o sobie wszystkiego, jesteśmy inne to bez siebie byłoby ciężko przetrwać, mimo wszystko. Cieszę się, że mam Was i mogę na Was liczyć :)
Wczoraj byłam na urodzinach. Integracja poszła pomyślnie. Pod stołem leżała Biki, ale do teraz zastanawia mnie czemu akurat pod moimi nogami?! Potulna psinka :P Polubiłam muzyczny gust Ani i Marysi. Słuchanie the Cranberries należy ostatnio do moich ulubionych zajęć. Tata pożyczy mi pare płyt, w tym jedną tego zespołu. Dobrze mieć przy sobie ludzi, dla których się coś znaczy.
Zapamiętajcie moje imię dobrze, bo nie lubię, kiedy ktoś myli mnie z kimś innym. Na przykład dzisiaj kolega, chociaż to podobno mój daleki kuzyn, ale nie ważne, wita się ze mną, mówiąc: "Cześć, Justyna". Zamurowało mnie, bo pierwszy raz mnie tak ktoś nazwał.
P.S. Zaobserwowałam ciekawą rzecz, a dzisiejsze spotkanie tylko potwierdziło tę regułę. Mianowicie pewna osoba zawsze kiedy mnie widzi i wita się ze mną uśmiecha się tak, jakby właśnie usłyszała ode mnie jakiś dobry żart. To nieprawda, że byłam czerwona! No, może... Ale tylko troszeczkę :P
Życzę wszystkim udanych wakacji! :D Opalcie się i do zobaczenia podczas albo po :)
SweetPear

czwartek, 2 czerwca 2011

Koniec

Jestem zdołowana, na skraju załamania. Uważam, że za dużo wszystkiego na mnie spadło, zwłaszcza w czasie, w którym nie wychodzi mi w miłości. Marzyłam o tym by być szczęśliwą z nim. Każdy dorasta w swoim tempie, w życiu nic nie powinno się przyspieszać. Zawsze przecież ceniłam naturalność. Póki nasze życie nie składa się z miliona kłamstw i dwóch milionów niedopowiedzeń, nie jest aż tak źle. Ja powoli zbliżałam się do tej krytycznej statystyki. Męczy mnie to, po prostu nie potrafię ukrywać tak istotnych dla mnie spraw. Może i wielu ludzi będzie mi to miało za złe, ale w tej chwili to nie jest istotne. Najważniejsze jest szczęście, rodzina, cele. Nie myślę o innych osobach, skoro one nie myślą o mnie. Zraziłam się do facetów, przynajmniej tych jednego pokroju. Natomiast bliższa stała mi się grupa, której nigdy bym o to nie podejrzewała. Mam nadzieję, że moje życie i paru znajomych, a zwłaszcza krewnych, się poprawi. Sądzę, że moim priorytetem powinno być teraz spełnianie własnych marzeń. Dość podkładania się pod stopy innych, jak wycieraczka. Koniec z nieustannym myśleniem, czy moje zachowanie kogoś nie zrani. Czas na zmiany i to gruntowne, bez których moje dalsze życie nie ma większego sensu. Moje postanowienia i tak pozostaną tylko planami w głowie, ale od czegoś trzeba zacząć, a najlepszym początkiem jest rewolucja w umyśle.
SweetPear