czwartek, 29 września 2011

Złota, polska jesień :)

Czy mówiłam już, jak bardzo lubię kasztany? Nie? To właśnie teraz mówię. Kocham jesień, chociaż lubię wszystkie pory roku, to obecnie stawiam właśnie na tę aktualną. Pogoda dopisuje. Wczoraj przeszłam się pod moją starą szkołę muzyczną i posiedziałam w parku. Obserwowałam dzieci wchodzące i wychodzące z budynku i od razu wróciły do mnie wspomnienia z czasów, kiedy ja byłam podobna do nich. Przemyślając sprawę dochodzę jednak do wniosku, że nadal jestem :) Bycie infantylną ma swoje plusy. Cieszy mnie zbieranie kasztanów, spacer po parku, patrzenie się na ludzi i zwierzęta - z pozoru zwykłe głupoty, ale dla mnie to coś więcej. Tłumaczenie tego mijałoby się z celem, ponieważ nie da się, tak po prostu, powiedzieć, co mam na myśli. Jestem marzycielką, idealistką, staram się być perfekcjonistką. Moim mottem ostatnio stało się zdanie:"Wymagaj wiele od innych, ale od siebie jeszcze więcej". Może idiotyczna jest ta pogoń za doskonałością, ale staram się dotrzeć do źródła szczęścia i satysfakcji. Próbuję zrozumieć życie i zrealizować tak, jak będę tego chciała. Pragnę wykorzystać swój największy dar jak najpełniej. Po co? Głupie pytanie! Dla siebie i dla innych. To jest odpowiedź na większość nurtujących ludzkość pytań. Oczywiście, że nie dosłownie, ale do tego się odwołuje. 
Jakie są symptomy szaleństwa? Wariactwa wychodzącego poza granice "złotego środka" Arystotelesa. Może jest jeszcze nadzieja dla mnie? Czy mam szansę spełnić marzenia i stać się wartościową osobą? Nie chcę być jak pasożyt, żerujący na dobrach wspaniałego świata. Mam zamiar wnieść coś dobrego dla ludzkości od siebie. Nie startuję w wyborach miss i nie będzie to dla mnie sławny "POKÓJ NA ŚWIECIE". Chcę zrobić coś, co będzie indywidualne i oryginalne, a zarazem przydatne i możliwe do wykonania. Jak zwykle mówię ogólnikami, ale taka właśnie jestem. 
W mojej głowie przewijają się tysiące myśli - jedne z sensem, inne bez. Składając je w jedną całość, dochodzę do wniosku, że najważniejsza jest dla mnie miłość. Miłość w każdej postaci. Miłość bezgraniczna. Miłość dojrzała. Miłość odwzajemniona.
Na koniec wiersz Teofila Lenartowicza, który ma dla mnie głębokie znaczenie w dwóch wymiarach.
Pójdę za Tobą przez wicher jesienny,
Przez wiosny ciszę i grudniową burzę,
Pójdę za Tobą przez krwawe koleje,
Pójdę za Tobą przez życie tułacze,
Pójdę za Tobą przez jasne nadzieje,
Pójdę za Tobą przez czarne rozpacze,
Pójdę za Tobą przez nieba słoneczność,
Przez piekło życia i piekielną wieczność.
SweetPear

czwartek, 15 września 2011

Wieczna miłość

"Miłość to piękna pogoda każdego dnia, bo nawet wiatr i deszcz potrafią cieszyć. To jest miłość"
(cytat z filmu, którego tytułu niestety nie pamiętam)

   
Widziałam kiedyś parę starszych ludzi. Prawdopodobnie już po 50 rocznicy ślubu. Szli przez miasto trzymając się za ręce, nie patrząc na nic dookoła. Wyglądali jak para zakochanych, młodych nowożeńców, przed którymi jest jeszcze całe życie. Spodobała mi się ta radość w ich oczach i wielka miłość. Zaczęłam się zastanawiać jaki jest ich sekret? W końcu sztuką jest wytrzymać z jednym partnerem przez całe życie i pokonywać przeciwności losu, a niemożliwe wręcz wydaje się bycie zakochanym tak bardzo, jak świeżo po ślubie. Jaka jest tajemnica wiecznej miłości?
   
Chciałabym znaleźć odpowiedź na to pytanie, bo dręczy mnie już bardzo długo i zaczynam wątpić, że kiedyś znajdę wreszcie jednoznaczne, konkretne rozwiązanie. W jaki sposób żyć z człowiekiem tak, aby wzajemna miłość nie wygasła? Sądzę, że wcześniej wspominana para przeżyła już bardzo wiele. Najprawdopodobniej właśnie trudne przeżycia (np. ciężkie czasy i zmiany polityczne w Polsce)umocniły ich więzi. Dlaczego teraz ludzie tak często się rozwodzą? Myślę, że są dwa główne powody: zbyt pochopna decyzja o wzięciu ślubu i nieumiejętność radzenia sobie z problemami. Małżeństwo powinno się zawierać po głębokim przemyśleniu wszystkich "za" i "przeciw". To decyzja na całe życie, a z biegiem czasu coraz bardziej traci swoją wartość. Podczas wojny zakochani często musieli brać śluby w ukryciu, daleko od domu i rodziny. Nie mieli wyboru, a chcieli być razem. Na dobre i złe, w chorobie i zdrowiu. Czemu mentalność pokoleń zmienia się tak radykalnie? Dlaczego młodzi ludzie nie potrafią docenić tego, co mają? Nie są świadomi wielu poświęceń własnych przodków, którzy walczyli o wolność, o Polskę i o zmiany, tylko po to, aby następnym pokoleniom wiodło się lepiej.   
   
Pokonywanie przeszkód i rozwiązywanie problemów jest bardzo ważne w kształtowaniu charakteru i więzi z innymi ludźmi. Zwykle osoby "po przejściach" są bardziej odporne na stres i potrafią cieszyć się życiem. Nie powinno się bać przeciwności losu. Ktoś kiedyś powiedział "Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni". Niech to będzie motto osób, które się poddają i życie traci dla nich sens. Oby tacy ludzie zrozumieli, że nie istnieją na darmo. Życie to największy dar i trzeba je jak najlepiej wykorzystać.
SweetPear

czwartek, 1 września 2011

Koniec wakacji :)

W związku z tym, że dzisiaj jest ostatni dzień wakacji, postanowiłam, że wpadnę na bloga i napiszę wreszcie jakiś nowy post. Tegoroczne lato może i nie należało do najpogodniejszych, ale było trochę tego słońca i upałów, dzięki czemu mogłam popływać i poopalać się. Mimo wszystko jestem bardzo zadowolona z tych wakacji, a pisząc 'wszystko' mam na myśli wiele, wiele różnych rzeczy. Mimo tego, że nie zawsze była pogoda, zdarzały się kłótnie i sprzeczki, nie mogłam ułożyć sobie życia, tak jak chiałam, nie zakochałam się, nie wyluzowałam i ciągle nie nauczyłam się tańczyć (nie licząc walca angielskiego ;)). Właśnie to jest dla mnie tym 'wszystkim'. Podliczę teraz plusy - opaliłam się, poznałam dużo fajnych (i mniej fajnych)ludzi, pojeździłam na rowerze, wykonałam część moich planów wakacyjnych, zregenerowałam siły i wyszłam z dołka, a dzięki temu mam energię na nowy rok szkolny, który rozpocznę z uśmiechem na twarzy, pomimo tego, że wakacje będą o tydzień później niż zwykle.
Muszę się przyznać, że gnębią mnie wyrzuty sumienia. W zasadzie to nie powinnam ich mieć, ale tak to jest jak się ma za miękkie serce w tych sprawach :( Stąd moje pytanie, czy jestem idiotką? Odpowiedź brzmi na zmianę "tak" lub "nie", zależy od punktu widzenia. Przyjmijmy więc, że "może".
Czasem można być głupim, dzięki temu uświadamiamy sobie, ile wiedzy jeszcze nam brakuje. Uważam, że nasze słabości utwierdzają nas w poczuciu własnej wartości i odmienności. To dzięki nim zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy niepowtarzalni. Nikt nam nie odbierze własnej tożsamości, o ile będziemy o nią wlaczyć. Świadomość własnych zalet i wad jest niezbędna do życia, na które zasługujemy.
Postanowiłam, że będę korzystać z życia, cieszyć się każdą chwilą. Oglądałam "Salę samobójców 2011" i polecam osobom, które próbują zdefiniować własne "ja", ponieważ bardzo skorzystałam po zobaczeniu tego filmu. Od tego czasu mam bardzo dobry nastrój i cieszę się wszystkim dookoła, bo życie jest za krótkie na depresję.
SweetPear