piątek, 29 czerwca 2012

Nie stało się nic

Nic, nic. Myślę, że nie stało się nic.
Dziwi mnie bardzo moja reakcja i postawa względem całkowitego końca życia w danym środowisku. Kończę szkołę. Nie zobaczę więcej tych wszystkich ludzi, którzy byli dla mnie niezwykle dobrzy, ale również tych mniej przyjaznych. Co się ze mną stanie? W żaden sposób jeszcze nie odczuwam tej zmiany. Nie myślę nic. Wydaje mi się to tak naturalne, że ani się nie cieszę, ani nie smucę. Nie potrafię żyć długo w takim stanie.
Trzeba będzie się trochę najeździć. Długa droga przede mną.
Jak podnieść sobie samoocenę? Czytanie tysiąca dziwacznych poradników w internecie i stosowanie się do ich wskazań nie pomaga.
"Dżuma" i "Cierpienia młodego Wertera" czekają na mnie. Plus spotkanie z nieznajomą w tym tygodniu. 
Przedstawienie wyszło... mnie dobrze, innym wyśmienicie :D Szkoda, że tylko raz :)
Dziękuję.
SweetPear

sobota, 23 czerwca 2012

Samochwała

Jest pewien wierszyk Jana Brzechwy:
"Samochwała w kącie stała
I wciąż tak opowiadała (...)"
Postanowiłam, że dziś zamienię się rolami z tą dziewczynką :)
Po kolei:
100%,
100%,
97%,
88%,
100%,
100%.
Jestem z siebie bardzo zadowolona, choć szkoda tego jednego punkta, którego brakło. Nie cieszę się zewnętrznie, ale w środku czuję satysfakcję, że ciągła praca nie poszła na marne. Powoli siły wracają. Dzisiaj rolę odgrywam dużo lepiej. 
L, F, F, I, I, IV, BDB.
Cieszę się, że jest, jak jest, bo jest lepiej, niż zwykle jest. Pada, czy nie pada? Przysłoniłam okna. Brakuje chłodnego, świeżego powietrza. Gdyby moje łzy można było wykorzystać na cele charytatywne, to w Afryce nie brakowałoby wody, jak to ktoś niedawno ujął.
Próby, próby i tylko próby. We środę się to skończy :) 
SweetPear

niedziela, 10 czerwca 2012

Plan

Po co się silić na długie i skomplikowane tytuły? Mój jest prosty. O moim życiu i jego części, która nie idzie po mojej myśli. Trudno. Nie mogę wybrać, bo i jak mam to zrobić? Czy lepsza szkoła bliżej czy dalej? Ta druga wyżej w rankingach, ale wiązałoby się to z opuszczeniem domu. Z resztą na studia ponoć i tak się powinnam dostać.
Nie wiem. Po prostu nie wiem. Kosztuje mnie to tyle nerwów, że powoli przestaję wytrzymywać. Wymyśliłam sobie plan, a teraz co? Bądź tu człowieku mądry i dumny ze swoich decyzji. Jedyne czego nauczyłam się w ostatnim czasie to żeby nie żałować własnych wyborów. Skoro postąpiłam tak, a nie inaczej, znaczy, że właśnie tak miało potoczyć się moje życie. Jedna z pozycji na mojej długiej liście przeczytana. Teraz trzeba się wziąć za następną, ale którą?
Zastanawiam się, jak będzie wyglądać moje życie za 8 lat. Przyjmijmy, że czeka mnie okres katorgi, jaki zostal przeznaczony Rodionowi Romanowiczu Raskolnikowi. Co zmieni w moim istnieniu? Czy również będzie mi towarzyszyć szczera miłość? Jak to musi być miło w życiu, kiedy cały świat obuduje się wokół centrum, którym staje się ukochana osoba. Co chwilę myślę o mojej babci i dziadku. Inspirują mnie do szukania. Do szukania miłości. Do szukania celu w życiu. Do szukania ludzkich uczuć. Do szukania tego, co prawdziwe. Dziękuję :)
Wreszcie się doczekałam. Dobrej nocy.
SweetPear

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Gdy rozum śpi, budzą się upiory.

Kończę już z tymi moimi pseudo-psychologiczno-filozoficznymi wpisami. Czy mają większy sens? Wątpię. Tylko wprowadzają mnie w melancholijny nastrój, który przestał już być tylko melancholią, a przerodził się w coś znacznie głębszego. Pytam się: jaki to ma sens? Nie dostaję odpowiedzi. Nikt mi jej nie udzieli, ponieważ nikt nie wie, co naprawdę dzieje się w mojej głowie. Mam ochotę na wakacje, relaks, podjęcie dobrej decyzji, laptopa, żelki, lody i gorącą czekoladę, ale musi być bardzo gęsta. 
Właśnie sobie uświadomiłam, że nie mam sukienki, a już za niecałe dwa tygodnie będzie mi bardzo potrzebna. Chciałam też nowe buty, ale chyba będę musiała się z tą myślą rozstać. Swoją drogą ludzie zawsze mi mówią, że "ładnemu we wszystkim ładnie" i powtarzają, iż jestem ładna, a w rzeczywistości, jeśli chodzi na przykład o wybór rzeczonej sukienki, dochodzi mnóstwo wątpliwości, wskazań i ograniczeń typu: za długa, zły dekolt, za szeroka, złe wycięcie, masz zbyt szerokie ramiona do tego kroju, zły kolor. 50% tych uwag składa się z przymiotnika "zły", a drugie 50% z przyimków "za" i "zbyt". Co tu począć? Dochodzi do tego, że mam dylemat kobiety stojącej przed szafą i kontemplującej nad jej zawartością, której ostatecznie towarzyszy stwierdzenie "nie mam się w co ubrać". Tak też będzie, więc albo coś szybko kupię, albo pójdę w czymś, co już mam, ale raczej średnio będzie się nadawać na tego typu uroczystość. 
Dzięukuję za pomoc w walce ze sobą samą, rady, wsparcie i wyrozumiałość. Będę lepszym człowiekiem. Pozostaje jeszcze poprawić moją samoocenę, ale jak?
Odkryłam też, że potrzebuję kontaktu z innymi ludźmi i przebywanie ze znajomymi ma pozytwyny wpływ na mój organizm i sposób myślenia, pomimo mojej miłości do bycia indywidualistką. Cóż, w życiu nie zawsze można mieć to, co się akurat lubi.
Szerokiej drogi, miłej wycieczki, dobrej pogody i wszystkiego najlepszego na wycieczce :)
SweetPear