piątek, 28 grudnia 2012

Survival of the dumbest

Czasami zadziwia mnie, do czego ludzie są zdolni.
"Gdyby facet miał telefon, tak jak poprzedni geniusz, nie musiałby udawać ptaka."
Myślę, że cytat z programu mówi sam za siebie :) Jakby tego nie było dość, znam też inne historyjki z opowieści nauczyciela. Może po prostu nie doceniam tych ludzi.
Śniło mi się, że dostałam płytę Maleńczuka, a niedługo potem spotkałam samego artystę. Ciekawe, co to oznacza? Być może po lekturze "Wstępu do psychoanalizy" uda mi się zrozumieć sny, choć sam Freud podkreślał na wstępie, iż jego wykłady nie służą całkowitemu zrozumieniu mechanizmów leczenia neurotycznie chorych, a jedynie wprowadzeniu w temat. Ciekawe, że autor tak kontrowersyjnych, jak na tamten czas, teorii, wypowiada się w ten sposób o swoim dziele.
Zaraz pojadę z bratem na pizzę. Ach, nie ma to jak odmiana po Wigilijnych potrawach, choć uszka to mogłabym jeść jeszcze długo. Żałuję, że nie jadłam w te święta krokietów babci. Są przepyszne! Powinnam popracować nad koncentracją na jednym temacie postu, ale jakoś nie potrafię się skupić, ponieważ dookoła jest tak wiele ciekawych rzeczy! Na przykład myślę o filmie, który wczoraj oglądałam. Była to "Emma" na podstawie książki Jane Austen. Nie podobała mi się. Jeśli kobiety w tamtych czasach były właśnie takie jak główna bohaterka, to niezmiernie się cieszę, że nie żyję w tamtych czasach. Owszem, byłoby to ciekawe doświadczenie, ale nie podoba mi się definicja moralności tamtych ludzi. Wyznaczanie partnera do małżeństwa swoim przyjaciółkom? Dwulicowość? Chociaż teraz też tak jest, to przynajmniej istnieje możliwość wyboru. Może po prostu przesadzam? W końcu nie mam pełnego oglądu na dane sprawy. Wracając do "Emmy", muszę stwierdzić, że już raczej do niej nie wrócę. Wolę bardziej współczesne filmy o miłości lub uniwersalne, a nie osadzone w danym czasie (XVIII lub XIXw.) i zamkniętej społeczności. Weźmy pod uwagę inny film, na przykład "Słodki listopad". Choć samo postępowanie bohaterów mi się nie podoba, to jednak całość wypada całkiem dobrze. Połączenie utworów grupy muzycznej Enya oraz wspaniałych ujęć dało niesamowity efekt. Tak się rozwodzę nad tym filmem, jakby był najlepszym, jakie widziałam. Nie jest. Najlepsze były "Wróg u bram""Upadek"i... (nie do zgadnięcia)"Zakochana złośnica", o której pisałam już nieskończoną przeliczalną ilość razy :) Może ten ostatni nie jest wybitnym dziełem filmografii, ale szybko poprawia mi nastrój. Zwłaszcza scena, w której Heath Ledger zaczyna śpiewać dla Katariny i moment po niej.

Już muszę się zbierać. Przydałoby się chociaż przebrać, skoro wychodzę do ludzi. Ileż można siedzieć w zwykłych dżinsach i męskiej (choć należy do mnie :))koszuli w paski?
Czekam na "smacznego".
SweetPear

środa, 26 grudnia 2012

Boxing day

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chciałabym życzyć dużej ilości żelek i, co się z tym wiąże, również pasty do zębów, abyś nie musiał chodzić za często do dentystów, choć wspomniani mogliby się z wizyt rzeczywiście ucieszyć.
Życzę ciepłych, zimowych wieczorów spędzonych w gronie rodzinnym, aby kilkuletnia kuzynka przestała się Ciebie bać (ach, w tym roku się udało! :)), dużej ilości śniegu i światła, przeżycia kolejnego końca świata, znalezienia "Przyjaciela do końca świata" oraz zdrowia, aby nie trzeba było nadrabiać żadnych zaległości.
Życzę smacznej herbaty z sokiem malinowym, opłatka z miodem, pysznego chałwowca, łódeczek z cykorii wypełnionych sałatką z tuńczyka, niesamowitych (bo) własnoręcznie lepionych uszek w liczbie 209 i dobrze doprawionego barszczu, a także nauczenia się picia kompotu z suszonych owoców, które to zwykle są przysmakami cioć i babć, nierozlewania grzańca, ani żadnych innych napojów (niekoniecznie alkoholowych), czasu na siestę pośniadaniową, poobiadową, popodwieczorkową, pokolacyjną, możliwości do słuchania cudownej świątecznej płyty Michaela Bublé'a i znalezienia osoby, która mogłaby tak pięknie jak on zaśpiewać, już z głębi serca, "All I want for Christmas is you".
Życzę, aby każdy miał możliwość oglądnięcia moich zdjęć, które wrzucę na serwer już niebawem, o ile mój aparat lub chociaż karta pamięci są jeszcze całe.
Życzę niezapomnianego Sylwestra (lub jak ktoś woli "zapomnianego", ale, jak dzisiaj się okazało, chyba jestem zwolennikiem prohibicji jak Kongres za czasów Thomasa Woodrowa Wilsona), owocnego w dobre emocje, sukcesy i trwałe przyjaźnie Nowego Roku oraz siły do dążenia do szczęścia dla siebie i innych.
Wesołych Świąt!
SweetPear

sobota, 15 grudnia 2012

Święta, idą Święta.

Wszędzie dookoła mnie są Mikołaje. Małe, duże, nawet czarne - po prostu rozmaite. Widziałam nawet jakiś marsz na Plantach, gdzie szła chyba setka ludzi w strojach Mikołaja. Tą szczególnie miłą dla dzieci postać można spotkać po prostu wszędzie, ale czy to już nie jest nadużywanie religijnego i społecznego symbolu?  Celowo nie użyłam przy żadnym przydomku "święty". Kiedy pierwszy raz w szkole podstawowej usłyszałam, że św. Mikołaj był biskupem, zdziwiłam się, a gdy dowiedziałam się, że wcale nie nosił tej porozciąganej, krasnalowatej czapki, mój świat o mało co się nie zawalił.
Dlaczego ta postać jest tak komercyjna? Przywołuje dobre wspomnienia. Pamiętam, gdy czekałam ze zniecierpliwieniem aż wreszcie, po całorocznym wysiłku, odwiedzi mnie i brata święty Mikołaj i obdaruje prezentami za to, że byliśmy grzeczni. Najbardziej lubiłam tłumaczenia dziadka, iż jechał do nas w odwiedziny i akurat spotkał Mikołaja na drodze, a ten przekazał mu prezenty dla wnucząt, bo były dobre caluteńki rok.
Rózgi raczej nigdy nie dostałam. Z resztą od zawsze chciałam być dobra i dążyłam do spełnienia oczekiwań innych. Myślę, że mam tak nadal. Nawet teraz lepiej, bo kiedyś duma i humorki (które wciąż się u mnie mocno przejawiają)nie pozwalały mi na należyte zakończenie sporów. Najgorzej było (i jest)z przyznawaniem racji. Pracuję nad tym. Moim postanowieniem będzie praca nad sobą. Myślę, że od tego trzeba zacząć, jeśli chce się zmieniać świat. Z resztą zdanie to powtarza się niejednokrotnie w wielu dziełach. Skoro o nich mowa, wspomnę, że jestem w trakcie czytania "Procesu" Franza Kafki. Niestety, zaległości w lekturze sobie nie nadrobię ze względu na to, iż nie wzięłam ze sobą książki.
Oglądnęłam "Listy do M.". Maciej Stuhr i Roma Gąsiorowska, no i wszechobecny Karolak, z czego akurat zbyt bardzo się nie cieszę. Gra bardzo... prawdziwe postaci, taka już jego uroda.
RybaRyba - kawiarnia na Straszewskiego.
Chciałam napisać dzisiaj epopeję narodową o symbolu Mikołaja albo chociaż esej, ale zrezygnowałam na rzecz delektowania się myślą o korzennych ciastkach (tak, nawet tych [albo zwłaszcza]z IKEI).
Dobrej nocy i śniegu po pas,
SweetPear a. k. a. "Słodka Gruszka", lecz po angielsku wszystko brzmi bardziej "światowo".