wtorek, 29 października 2013

Melioratywna tektura

Obezwładniające zdenerwowanie. Permanentnie zły nastrój. Odwiedziłam Tekturę i wypiłam kawę latte.
Chciałabym przywrócić stan mojej motywacji sprzed miesiąca. Gdyby tak dało się robić kopie zapasowe swojej osoby, mój świat byłby tysiąc razy bardziej zrozumiały. Nie czułabym się tak, jak czuję teraz. Wiedziałabym, co ze sobą zrobić. Nie pochłaniałaby mnie wewnętrzna złość wynikająca z braku aktywności.

Co się stało z moją wrażliwością? Gdzie schowała się romantyczna dusza? Co z moimi pragnieniami i marzeniami? Czy mam jakikolwiek cel? 

Gdzie są? Gdzie jest? Gdzie ja jestem?
Co mam robić?
Czy warto?

Ja już nie wiem, czy i co czuję. Wydaje mi się, że jestem w środku pusta. Jakby z człowieka został tylko korpus. 

Ten tydzień jest okropny. Żaden z celi, które chcę osiągnąć mi nie wychodzi, a mimo to coś sprawia, że się cieszę. Nie mam pojęcia dlaczego. Tak było wczoraj, bo dzisiaj rano nastąpiło zderzenie z rzeczywistością, która nie obchodzi się ze mną tak delikatnie, jak bym tego chciała. Tak czy siak, jest ona łagodna, zbyt łagodna i to mnie zepsuło. Z drugiej strony nie chcę zmian. Nie wyjdę ze swojej strefy bezpieczeństwa. Mam tu swój kącik, w którym jest całkiem wygodnie. Z mojego, jakże subiektywnego, punktu widzenia sprawy wyglądają beznadziejnie. 

Dojrzałość? Co to jest? 

Strasznie męczę moją współlokatorkę, bo nie pozwalam jej pić kawy. Tak, kazała mi to napisać. High five za odinstalowanie antywirusa! Pójdę na informatykę. Co z tego, że nie umiem metod numerycznych? Pozostają jeszcze inne elementy analizy. Chociażby znamienna metoda starożytnych. 

Nie jestem taka, jaka chciałabym być. Nigdy się nie stanę i chyba to boli mnie najbardziej. Przez długi czas myślałam, że nie liczy się sam cel, ale dążenie do niego. Co jeśli byłam w błędzie? Czy nasze życie opiera się tylko na osiąganiu? Nie chcę stać w miejscu, ale moja intuicja podpowiada mi ostatnio, że idę donikąd. Zgubiłam swój poziom równowagi. Rozdzieram się wewnętrznie.

Wszyscy mnie słuchają, ale ja nie krzyczę.

Na czym stoi mój świat?

Kartie

sobota, 19 października 2013

Nie idź tam, gdzie za Tobą nie pójdę.

Ach, gdybym tak mogła znaleźć się w ustronnym miejscu i sprawdzić stopień przystawania. Nie chcę czuć się skrępowana. Chcę poznać siebie i innych od jak najlepszej strony. Rozpocząć pełny kurs, nie jakąś wersję demo. Wreszcie wykorzystuję w pełni nadarzające się okazje i jestem całkiem zadowolona z ich skutków. Świat kryje przede mną tyle pięknych rzeczy! Jestem coraz bliżej odkrycia jego największych cudów. Eksploruję emocjonalne uniwersum.

Zaczynam odczuwać wpływ jesieni na mój nastrój. Jestem pobudzona, kiedy świeci słońce, kiedy mogę się wyspać, kiedy mam jakiś cel, żeby zaraz po tym, jak zajdzie słońce, moje libido i wszelka inna energia wyzerowały się. Przechodzenie ze skrajności w skrajność źle wpływa na stan organizmu, więc coraz częściej dopadają mnie różnego typu niże emocjonalne i zaczynają mnie denerwować nawet pojedyncze słowa, a co dopiero sposób, w jaki ktoś je wypowiada.

Dotychczas miałam względny spokój i starałam się nad swoim wnętrzem panować. Wychodziło mi to zgoła nie najgorzej. Ostatnio trochę postraszyłam, ale to było zaledwie przygotowywanie sobie gruntu, więc szybko oswoiłam się ze swoim krnąbrnym charakterem. Ważne, żeby ta tendencja nie przekroczyła ekstremum, gdyż wtedy mój świat będzie gorzej niż zaburzony.

A propos pamięci, o której ostatnio nieustannie myślę, przypominam sobie wiele rzeczy. Poczynając od oglądanych w dzieciństwie bajek i filmów animowanych, przechodząc przez rozmaite wspomnienia, a zwłaszcza klasowe ognisko, kończąc na teoriach Freuda. O tym ostatnim mam nie najlepsze mniemanie. Wydaje mi się, że część jego teorii jest całkiem słuszna, ale reszta została wymyślona, albo w formie uzupełnienia - żeby wszystko do siebie pasowało, albo aby jak najbardziej zszokować ówczesnych ludzi, skłaniając ich w tenże kontrowersyjny sposób do rozmów o jego pracach. Faza analna? Sen o świeczniku? Wydaje mi się, że, o ile nie są one w jakiś sposób wpojone, każdy człowiek ma inną symbolikę w marzeniach sennych i trudno uogólniać tu podobne kształtem przedmioty.

Ostatnio na odtwarzaczu słucham ścieżki dźwiękowej z filmu "Powrót do Garden State". Polecam. Zarówno muzykę, jak i sam film. Poza tym w ramach doszkalania się z angielskiego i powracania pamięcią do przeszłości, oglądam "Niezwykłe przypadki Flapjacka", czyli świetną kreskówkę z idealnym czarnym humorem (choć nie obraziłabym się, gdyby było go tam jeszcze więcej, ale w końcu to bajka dla dzieci).

Na koniec mój ulubiony cytat z "Władcy Pierścieni", choć jeszcze nigdy nie oglądnęłam żadnej z części w całości, ani nie przeczytałam książek, aczkolwiek noszę się z tym zamiarem od dłuższego czasu i zamierzam to zrobić, kiedy nadarzy się ku temu okazja.



Kartie

czwartek, 3 października 2013

Nosferatu

"Wiem skąd wzięło się to zło
Dlaczego mnie nie słuchacie?"

Stoję na skraju, wiedząc, co mnie rani. Napawam się swoją samotnością i dręczę bezradnością. Kręcę się jak na karuzeli. Jak można tkwić w miejscu i nie rozwijać się? Dlaczego się nie powstrzymuję? Mogłabym się zablokować i byłoby po sprawie. 

"Brak miłości jest dla mnie cierpieniem"

Nigdy nie sądziłam, że będę w stanie utożsamić się z wampirem. Nie oczekiwałam podobnych interpretacji. Wmawiam sobie i szukam odpowiedniej wymówki. Okaleczam się psychicznie. Ogarnia mnie romantyczne szaleństwo. Błądzę, żeby znaleźć sens. Sens życia. 

"Teraz możemy zbadać ten przypadek naukowo"

No to czekam. Psychoanalizo, uratuj mnie! Skulę się i zamienię w pancernika. To dotyka nas wszystkich. Zaplątałam się w swoją własną sieć. Obserwuję lot ptaków, próbując zrozumieć i nauczyć się życia. Jakie to wszystko niemożliwe! Moja porywczość emocjonalna jest absurdalna.

"Rzeki wciąż będą płynąć, gdy przeminiemy.
Tylko śmierć jest potwornie pewna"

Jak niewiele wystarczy, żebym nie mogła przestać myśleć. Jeden impuls, może dwa... 

Wszystkie wrażenia wsiąkają we mnie jak w gąbkę. Chcę krzyczeć, ale moje gardło się zaciska. Potworny styl. Obezwładniający patos. Wymuszona melancholia. Osobiste rozgrywki. Piekący ból. Usprawiedliwiam się. Umiem patrzeć racjonalnie, ale nie potrafię się zmusić do takiego. Ciągle czekam na koniec. Sama go wywołuję. W tym sęk. To jest mój problem. Jak z nim walczyć? 


Kartie