piątek, 15 listopada 2013

Spider's web

Emocje opadły wraz z kurtyną. Zapytana, jak mi poszło, po zastanowieniu odpowiedziałam: "nie wiem". Naprawdę nie pamiętam. Wszystko umknęło mi w ułamku sekundy. Później został tylko ból stóp od niewygodnych (aczkolwiek normalnych, o czym dzisiaj dowiedziałam się na fizyce) butów. Po obejrzeniu nagrania i usłyszeniu paru pochlebnych komentarzy, wydaje mi się, że było całkiem nieźle. Mogłabym wpisać to wydarzenie do dziennika, gdybym go prowadziła. Jest tego warte. Nauczyciel o wdzięcznym nazwisku brzmiącym jak gatunek ptaka wspomniał, iż słyszał próbę, na której jakieś dziewczę pięknie śpiewało utwór Katie Meluy. Przynajmniej większe nerwy miałam przed występem niż kolejnym testem. Ten etap, do następnego razu, zakończony.

Czytam "Siedem grzechów pamięci" D. Schactera i ciągle znajduję analogie w mechanizmach moich mnemotechnik. Interesujące jest dowiedzieć się, że wszystkie spostrzeżenia, które nasuwają się w trakcie codziennego zapominania i zapamiętywania, są prawdziwe i nawet dowiedzione naukowo. To książka, która jest napisana dużo bardziej przystępnym językiem niż na przykład "Sztuka pamięci" F. A. Yates, a muszę przyznać, iż druga pozycja z początku zrobiła na mnie wcale nie najgorsze wrażenie. Szkoda, bo mogło być tak pięknie, jednak zaczęły mi przeszkadzać kolejne odniesienia do niezrozumiałych i zbyt rozbudowanych dla mnie terminów, jak chociażby filozofia hermetyczna lub kabała, mimo że metoda architektoniczna zrobiła na mnie duże wrażenie, a Teatr Pamięci Guillo Camillo wydawał się istotnie inspirujący.

Moja własna mama mnie dzisiaj z początku nie poznała. Teraz nasuwa się pytanie, czy to dobrze czy może nie? Jutro wraz z nią idę na premierę przedstawienia, na które ze zniecierpliwieniem czekam. Też nie chcę stać w miejscu. Powinnam się rozwijać. Nawet, jeśli chodzi o wymyślane na chwilę przed pójściem spać gry.

I dlatego lubię mówić z tobą.

Jak być miłym i dostać to, czego się chce, kiedy wiadomo, że ucierpi na tym inna osoba? Stosowanie socjotechnik i wszelkiego rodzaju NLP (nie mylić z Nowym Letnim Piwem, tu chodzi o programowanie neurolingwistyczne) nie wchodzi w grę. Bach. Chcę być artystką, a nie potrafię się zachować. To wynika z tego, że chcę i nie chcę zarazem. Muzyka płynie w moich żyłach, ale ostatnio doznałam krwotoku. Poza tym dzisiaj udało mi się usłyszeć w niemalże pełnej wersji piękną pieśń - "Orlątko". Odkryłam też, jak bardzo moje oczekiwania różnią się od oczekiwań reszty świata i pogodziłam się z nieujawnionym życzeniem, które się nie spełniło. Pozwólmy zabrzmieć prawdziwym melodiom i wsłuchajmy się w popisową partię losu.

Piosenka, która nigdy mi się nie znudzi:



Kartie

niedziela, 3 listopada 2013

To historia o prawdzie, o pięknie, o wolności i przede wszystkim jest to opowieść o miłości

A jeśli to czytasz? Co jeśli patrzysz, ale nie widzisz?


Kiedy patrzę w gwiazdy, widzę miliony istnień ludzkich -  te, które minęły i te,co dopiero nadejdą. Widzę ogrom tego świata. Nieograniczoną moc. Czuję się taka mała, ale ważna. Nie rozumiem, dlaczego akurat ja wciąż trzymam się przy życiu? Jaki jest sens i cel mojego istnienia? Do czego jestem powołana? W przyszłości chciałabym mieć swoją rodzinę, dzieci, może nawet trochę wnuków, żeby przekazać wszystko to, czego nauczyłam się na własnych błędach. Pragnę oddać cząstkę siebie i uczynić ją nieśmiertelną. Chcę mieć wartość i czuć, że moje życie nie jest tylko wypełnianiem przeznaczenia, jak czytanie książki od deski do deski, które, owszem, dla niektórych jest wystarczające, ale mieć świadomość tego, iż dałam coś od siebie, niczym poeta czy pisarz, tworzący swoje dzieła.

Jak zwykle przechodząc przez cmentarz, pomyślałam: "ciekawe jak będzie wyglądał mój nagrobek?" Dowiedziałam się też, choć wydało mi się to rzeczą raczej naturalną (niestety), że niewiele jest grobów starszych niż 200 lat. Ksiądz pokusił się nawet o stwierdzenie, że "normalni" ludzie takowych nie mają. W ten sposób, chcąc zniweczyć tę tendencję, wymyśliłam dwie metody na zapobieżenie temu. Pierwsza, dość trudna w realizacji, to wyróżnić się spośród "zwykłych śmiertelników" i zostać sławnym człowiekiem, którego grób będzie odwiedzany przez tysiące ludzi. Druga to stworzyć Księgę Pamięci, która służyłaby utrwaleniu wspomnień o zmarłych. Gdyby tak zebrać przynajmniej po jednej historyjce o danej osobie, możnaby zrobić album. Dobrze zadbany służyłby przez lata. Mam już tę wizję w wyobraźni i wydaje się być naprawdę zachęcająca.

W tamtym roku o tej porze był już śnieg. Cieszę się, że jeszcze nie spadł, ale lada dzień można się go spodziewać.

Można się domyślić po tytule wpisu, że oglądnęłam "Moulin Rouge!". Pierwsza piosenka nasunęła mi skojarzenie ze "Sweeney Toddem", nawet kamera chwilami obejmowała podobne kadry. Wspaniały obraz i świetnie wykonane piosenki. Chyba zacznę oglądać więcej produkcji z Ewanem McGregorem. Nicole Kidman również była zachwycająca. Wreszcie znalazłam film, który zapełnił lukę w mojej wyobraźni. Gorąco polecam.

Najwspanialszą rzeczą, którą kiedykolwiek możesz poznać, to tylko kochać i być kochanym.  





Kartie