środa, 28 maja 2014

Gra wieży

Pogrążam się w apatycznym śnie,
już wcale nie wiem, czy tego chcę.
Otwieram oczy, widzę, bo nie
mam ochoty grać dalej w tę grę.

Zacznę pisać wiersze, bo zawsze chciałam spróbować, ale bałam się, że mi się nie spodobają. Najważniejsze w mojej "sztuce" (tak, o ile można to nazwać sztuką)jest, abym była z niej choć trochę zadowolona. Pewnie nigdy nie będę w pełni, ale może i dobrze, bo dzięki temu będę sobie stawiać wciąż coraz to trudniejsze zadania.

Dziękuję za temat o szczęściu. Czasem potrzebuję, żeby ktoś mnie o to zapytał, abym mogła uświadomić sobie, że nie mam tylu problemów, ile czuję. Nie mam żadnych. Gdybym tylko mogła dzielić się swoją radością! Normalni ludzie też czasem myślą o takich sprawach. Moje życie jest dążeniem do szczęścia, ale, kiedy już je uzyskuję, co mam robić dalej? Starać się utrzymać? Dzielić z innymi? Nie mogę zrozumieć, jak to działa. Skoro celem życia jest uzyskanie szczęścia to, co należy zrobić, kiedy się je już osiągnie? Umrzeć?

Tak w ogóle to ćwiczę odwagę. Boję się strasznie, ale muszę się przełamać. Nie w pół, mam nadzieję. Jeszcze jedna rzecz, której nie mogę zrozumieć - dlaczego wszystko zajmuje mi tyle czasu? Czemu nic nie może się dziać szybciej? Czy to kwestia tego, że jestem niecierpliwa, czy może mojego braku koncentracji. Płoszę się szybciej niż sarny na drodze. A jeśli jestem taką Pascalową trzciną? Byle jaki ogień spowoduje, że się spalę. Wypalę.

Może i miałabym coś do powiedzenia, ale uciekło mi, jak tysiące motyli, które jako dziecko próbowałam łapać.

Dziękuję za przypomnienie mi tej piosenki :) W trwającej fazie Beatlesów miło wrócić na chwilę do korzeni.





Kartie

niedziela, 18 maja 2014

Miłego dnia!

Wróciłam. Byłam tak zdołowana, że chciało mi się płakać. Uciekłam się więc do najbardziej radykalnych środków i poszłam na spacer. Początkowo celem był tylko zakup wody mineralnej. Wynikały z niego trzy korzyści - minięcie bezosobowych postaci, które pozwala mi poczuć obecność innych, dotleniający i orzeźwiający spacer, no i uzupełniająca minerały woda, która trochę wspomoże mój mózg. Zaraz pewnie będę żałować, bo czasu mało i siły fizycznej przez chodzenie w butach na obcasie pewnie jeszcze mniej, ale chwilowo mam się nie najgorzej, poza tym, że strasznie mi gorąco.

Jak to zwykle w przypadkach smutku bywa, starałam się być dla wszystkich miła. Uśmiechu z mojej twarzy od razu nie wydobyłam, ale przynajmniej wysłuchiwałam tego, co ludzie mieli do powiedzenia. Wyszło na to, że pomagałam innym dla siebie. Na początku pewna pani z wnuczkiem zapytała mnie o drogę na przystanek tramwajowy. Swoją drogą, z tym wnuczkiem to ciekawy zbieg okoliczności (ciekawym odpowiem osobiście). Pokazałam trzy najbliższe, ale, w razie czego, zapytałam się, o jaki to przystanek chodzi. Okazało się, że Karmelicka i, kiedy zaczęłam tłumaczyć drogę, wpadłam na genialny pomysł, że zamiast nieudolnie opowiadać, sama ją zaprowadzę, a przy okazji może trochę porozmawiam, bo przecież i tak miałam iść na spacer. Wracałam drogą bardzo okrężną. Doszłam do Bramy Floriańskiej, przed którą zaczepił mnie jeden pan. Światowy, swoją przemowę zaczął od "Excuse me", dopiero później przeszedł na nasz ojczysty język. Specjalnie zdjął czapkę, bo, jak sam mówił, rozmawiać z kobietą w nakryciu głowy nie wypada. Niestety, jego prośby nie spełniłam, ale za to pożyczyłam miłego dnia. Później minęłam zieloną orkiestrę, której nawet się nie przypatrzyłam, a normalnie zapamiętałabym miejsce ustawienia co najmniej trzech instrumentów. Chciałam tamtędy przejść, ale uznałam, że jest za duży ruch, więc po prostu poszłam dalej poprawiać sobie nastrój widokiem na Teatr im. Juliusza Słowackiego. Minęłam kilku obcokrajowców. Doszłam do rynku, gdzie zaczęłam żałować, że nie wzięłam okularów przeciwsłonecznych. Pod sklepem spożywczym, do którego najpierw chciałam iść, a później zdecydowałam się jednak udać do innego, pewien pan, nazywając mnie księżniczką, zapytał, czy nie kupiłabym mu czegoś do jedzenia. Popatrzyłam, porozważałam. W sumie limit dobroci na dzisiaj już się skończył. Nie wiem, czy stać mnie na takie pomaganie innym. To nawet nie są moje pieniądze. Później pomyślałam, że nie ma żadnych limitów i powinnam to zrobić. Najwyżej odmówię sobie czegoś i też będzie. Tak długo szukałam czegoś odpowiedniego, że pomyślałam, iż ten mężczyzna już pewnie nawet zapomniał o swojej prośbie, ale wręczyłam mu zakupiony towar, uśmiechnęłam się, on podziękował i nasze drogi się rozeszły. Dosłownie, bo skręciłam w inną stronę.

Postanowiłam już wracać. Miałam poczucie, że wycieczka nic nie pomogła. Gdy stałam na pasach i całą swoją uwagę skupiałam na tym, aby pod coś nie wpaść, nie zatoczyć się, ani nie zostawić obcasa między szynami tramwajowymi, pojazd do wożenia turystów po mieście zatrzymał się, a jego kierowca (całkiem młody)z przyjaznym uśmiechem kiwnął ręką i powiedział: "Proszę, słoneczko". Odwzajemniłam się skinieniem głowy i podniesieniem kącików ust. "Dobro zaczyna krążyć" - pomyślałam i pocieszyłam się, że mam gdzie mieszkać.

Chrupiąca czekoladowe ciasteczka
Kartie

czwartek, 15 maja 2014

Z głową w poduszce

Jestem niekonsekwentna, a mimo to wielki plan został wprowadzony w życie i właśnie siedzę z włączonym kursem linuxa online. Nie obijam się (:D), ale przez tę pogodę robię się apatyczna. A może powód jest inny niż deszcz, tylko nie chcę się do tego przed sobą przyznać? Żaden termin nie jest dogodny. Nigdy nie będzie dobrej chwili na te zmiany. Jutro będzie ciężko hamować.

Stan krytyczny desperacji osiągnęłam wczoraj, kiedy to jedyną rzeczą, której pragnęłam było położenie się na łóżku głową w dół. Już sama nie panuję nad tym, co mówię i co robię. Ten stan strasznie mnie przytłacza.
Chce mi się śmiać. To taki paniczny, przerażający rodzaj. Jedno spojrzenie, tyle mi wystarczy.  

Nie chcę, żeby inni musieli przeze mnie czekać. To kończy się źle. Siedem razy :)

- Mogę coś puścić, jak się to skończy?
- Jasne, tylko jeszcze sobie coś zobaczę. (puszcza muzykę)
- Właśnie to chciałam włączyć! Miałam już nawet przygotowane!
...czyli rozpływamy się nad coverami Boyce Avenue.

...rozpływamy się także przez pogodę, która jest bardzo niesprzyjająca. Przez moment moje buty zmieniły się w dwa pojemniki na wodę, a kiedy zmieniłam je na klapki, zaczęłam żałować swojej decyzji, bo moje stopy dosłownie wyślizgiwały się z nich i obuwie zostawało za mną, co nie było zbyt przyjemnym doznaniem.

Ostatnio przekraczam statystyki mówienia idiotycznych rzeczy. Co najlepsze - nawet ich nie żałuję. Dzisiaj bezstresowy wieczór szaleńczego amoku. Wszystkie nagromadzone złe emocje powoli mnie opuszczają. Szyby pokryte kroplami w tym świetle wyglądają, jakby okno zajęły miliony larw. Wyczuwam turpizm.

Czego jeszcze nie mogę zaakceptować?!



Kartie

wtorek, 6 maja 2014

Propozycja nie do odrzucenia

Tydzień szalonych decyzji. Gdybym była przedsiębiorcą, dostawcy mieliby w tym okresie duży zarobek, bo przyjmowałabym wszystkie oferty. Jestem otwarta na propozycje jak nigdy. Doszłam też do wniosku, że nie powinnam odkładać rzeczy do zrobienia aż nadejdzie "dogodny termin" (zwykle wakacje), tylko zacząć od razu, kiedy mam jeszcze motywację, a świeży pomysł wciąż siedzi mi w głowie. Jeśli nie spróbuję, nigdy nie dowiem się, czy mi się uda. A nawet jeśli nie, to co tracę? Odrobinę godności, chęci i może czasu, ale na pewno było warto.

Mój wyrok został odroczony. Miałam mieć szczepienie, ale nie ma lekarki, która tym się zajmuje. W zasadzie to nie wiem, czy się tego boję czy nie, ale, skoro tylu ludzi ma obawy przed poddaniem się temu zabiegowi, może coś w tym jest? Może ta igła wcale nie jest taka cieniutka, a, kiedy przebije skórę, będzie się ją czuć mocniej niż kieł wilka albo wiertarkę? Oglądam za dużo dziwnych filmów (odsyłam do "Pi" z 1998 roku). Rozszarpie tkankę i pozostawi zalążek choroby. Nawet nie wiem, co to za szczepionka. Szczerze mówiąc, nie robi mi to różnicy. Trzeba? Trudno. Tak już jest. To nic.

"Wesele" czeka :)

Jeśli wysiłek fizyczny jest nagradzany odpowiednią budową, czy jeśli ktoś woli - rzeźbą, mogę spodziewać się wspaniałej figury :)

Czy ludzi można porównać do modeliny?

Matematyko, ratuj! Bo zaczynam mieć Cię dość. Miało nas połączyć coś nierzeczywistego! A Ty ciągniesz dalej w zaparte. Atakujesz zespołami twierdzeń. Zbliżasz się do granicy mojej równowagi. Przez Ciebie jestem zwykłym ignorantem. Nie chcemy tego, dobrze o tym wiesz.

Odkryte w zacienionych podfolderach w zakamarkach dysku - Barbra Streisand "Woman In Love":




Kartie

sobota, 3 maja 2014

Sztuczna królewna

Nie chcę się zdradzać. Co z grą pozorów? Nie jest dobrze, ponieważ jeszcze nie jestem pewna swojej decyzji. A co jeśli, oszukując siebie, nabiorę poza tym kogoś innego? To nie plan filmowy, nie będzie dubli. Pokaz na żywo, podczas którego mogą ucierpieć asystenci. Nie potrzebuję ofiar. Chcę przejść przez korytarz, nie dotykając ścian, aby nie uszkodzić konstrukcji. Bez śladów, bez upomnień, bez presji. Wiem, że tego chcę, ale skąd pewność, iż będę w dalszym ciągu tak samo? Czy i kiedy się to skończy?

"Zapach życia, skromniutki nieznaczny zapach malutkiej stokrotki roznosi się po całym kosmosie"
Edward Stachura, Fabula Rasa

I co? Jestem emocjonalnie niewyważona. Godnym podkreślenia jest natomiast fakt, że dawno nie czułam się tak swobodnie. Rozkułam własne kajdany. Pracuję nad strumieniem świadomości. Dopasowałam struny i pochłania mnie pragnienie bycia kimś innym - muzykiem. Gram długo wszystko to, co tylko wpadnie mi w ręce. Pora odświeżyć swoją listę marzeń.

Nie chce mi się o tym myśleć, bo wiem, że do niczego mnie to nie doprowadzi.

Chciałabym chcieć tego, czego chciałam przez długi czas, dopóki nie dowiedziałam się czegoś, co zmieniło moje podejście.

Czasami zastanawiam się, czy każdy tekst, który piszę, nie zabiera mi cząstki duszy, a wtedy, kiedy nastąpi moment, gdy wyczerpię już wszystkie emocje i nie będę w stanie dać z siebie nic więcej, co się stanie.

Czy mój niepokój jest uzasadniony? Pisanie wzbogaca mnie czy może odbiera tożsamość po kawałku.

Jeśli jest tak z fotografią, która pochłania duszę? Za dużo pytań, za mało odpowiedzi.

Na dobre samopoczucie trochę kiczu z lat 80 i świetny teledysk :) Mam ochotę na Modern Talking



Kartie