sobota, 17 stycznia 2015

Przechylony horyzont

Ostatnio dużo mniej myślę. Wszystko wtedy jest prostsze, ale dużo bardziej nużące. Nie mogę wysiedzieć na miejscu, mam problemy z koncentracją. Chcę wyjść, uciec, nigdy więcej się nie pokazywać. Trzasnąć drzwiami. I nie wracać, żeby przeprosić za nadmierny hałas czy uszkodzenie mechanizmu. Trzasnąć. Definitywnie. Kupię rękawice bokserskie. Nauczę się bić, a wtedy będę mogła z dumą mówić, że nie biję nie dlatego, że nie potrafię, ale dlatego, że potrafię nie bić. Czy to już granica przenośni? Kiedy powinnam być zrozumiała, a kiedy mogę pozwolić sobie na bycie t a k ą?

"Usypia horyzont w kąciku twych ust
i powracają chmury i słońce
łagodniejsze półwyspy prosić
o miękkie nory twoich oczu
na legowisko
(...)"
E. Stachura, Pejzaż

Chcę zasnąć. Obudzi mnie ten jeden, wyjątkowy pocałunek. Sama zamknę się w wieży. Będę czarownicą i księżniczką w jednym. Czego we mnie więcej? Nie będzie śpiewania o miłości. To początek. Patrzę na swoje kościste palce i widzę starego człowieka. Kogoś, kto wie, ile rzeczy powinien zrobić. Kogoś, kto żałuje, że nie był taki czy owaki. Kogoś, kto ma mnóstwo wyrzutów do życia. Kogoś, kto wzburza się na myśl o niewykorzystanych szansach. Ale jednocześnie kogoś, kto przyjmuje to ze spokojem. I czeka. Jestem zamknięta. Moje ciało jest klatką. Czuję, jakbym była kaleką. Wzrasta we mnie obrzydzenie. Niechęć do niedoskonałości. Pelc nie jest najlepszą lekturą na takie nastroje. Mam ochotę zwrócić to wszystko, co we mnie siedzi. Pozbyć się z wnętrza wszystkich cyklopów i sturękich.

Warto było. Chwila słabości, czas wszelakiej słodyczy. Poświęciłabym wszystko. Ułamek szczęścia jest warty milenijnego cierpienia. Jak nie ma, jak jest? Znowu jak Faust. Czy to ta chwila? Czy mój cyrograf właśnie został zrealizowany? Za dużo zła. Mam ochotę zacząć od siebie. Stworzę bazę pod wszystkich następnych. Taka rola też mi odpowiada. Kolejny kostium, wybrane przebranie. Nie mam żadnej maski. Odkryta twarz, otwarte oczy, podniesiony wzrok. Pozwolę sobie zamilknąć.

Dziękuję za dobry kontekst. Brodka - Kropki i Kreski

Kartie

czwartek, 8 stycznia 2015

Wyzwanie dla Becka

Skrzywione usta i taka sama psychika. Tyle komicznych związków, że nie mogę pojąć, jak to możliwe, że mogą zachodzić jednocześnie na siebie. Za dużo analizuję.

"Moja dziewczyna nie taka znów pochopna do składu, jak pańska żona do rozkładu"
 W. Gombrowicz "Ferdydurke"

Czas wprowadza pewien zamęt. Archiwalne zapisy nie są tak proste do odczytania. Metafory są zbyt banalne, aby mogły odzwierciedlić stan umysłu. Nie mniej jednak silę się na nie. Mieszam języki, mącę powierzchnie. Nie będę manipulować ludźmi. Dziesięć. Parę chwil wcześniej było wiadomo. Strona bierna może okazać się przydatna. Policzyłam, sprawdziłam, odcedziłam. Sito jest zbyt ciężkie, aby utrzymać je nad kadzią. Tonie. Było wiadomo, że jestem. Cezura okazała-okazała się być tym, czym myślałam, że będzie. Mogę pisać, nie wyjaśniając, o co chodzi. Szyfry, które zrozumiem tylko ja za paręnaście lat. To tylko wskazówka.

Zamiast pytać, co zrobiłam źle, lepiej spytać, czego nie zrobiłam źle? Może bycie złym to właśnie ta droga, którą najlepiej obrać? Bez szacunku. Bez miary. Bez tego, co pozwalało mi wyjść poza warstwę ochronną. Warstwy, warstwy, warstwy. Czuję się bliżej Schulza. Całkowite upodlenie. Krótkie hasła, zbiór słów, ciągi w odpowiedniej kolejności pozwalają na lepsze przekazanie myśli niż normalne zdania. Rzadko myślę pełnymi zdaniami. Sylaby wyrażają najwięcej, bo to szczątki tłumionych dywanami dymów. Odbieram sygnały o zbyt niskiej częstotliwości.

W życiu nie byłam tak spokojna o swoją przyszłość. Z każdym dniem coraz bardziej spokojna. Z każdym dniem coraz bardziej - - -. Sprawy błahe i sprawy najwyższej rangi. Łatwiej przemilczeć niż krzyczeć. Za rok przeczytam to wszystko i zobaczę, ile zrobiłam na odwrót. Nic się nie zmieniłam. Odwracam zdolności, przekwalifikuję swoje emocje - nie da się? Jak to?! Jedno uczucie, wyjątkowe.
Przewartościowane.
Przekombinowane.
Przesadzone.
Przekręcone.
Przełożone.
Przerażone.
Przerwane.
Przemiłe.
Przed.
Przez.
Pod.
Po.
P.

Nic nie jest bardziej, niż mi się nie wydaje. W poszukiwaniu straconej piosenki.


Gordon Haskell - How Wonderful You Are


Kartie

PS Przypadek?
PS 2 Polecam Dyniowy Suflet Czekoladowy z Sosem Pomarańczowym