piątek, 8 lipca 2016

Homo viator

Ludzie, którzy piszą historię, zbyt dużo uwagi poświęcają tzw. głośnym momentom, a za mało badają okres ciszy. Jest to brak intuicji tak niezawodnej u każdej matki, kiedy usłyszy, że w pokoju jej dziecka raptem zrobiło się cicho. Matka wie, że ta cisza oznacza coś niedobrego. Że jest to cisza, za którą coś się kryje. Biegnie interweniować, ponieważ czuje, że zło wisi w powietrzu. Tę samą funkcję spełnia cisza w historii i w polityce. Cisza jest sygnałem nieszczęścia i często - przestępstwa. Jest takim samym narzędziem politycznym jak szczęk oręża czy przemówienia na wiecu. Cisza jest potrzebna tyranom i okupantom, którzy dbają, aby ich dziełu towarzyszyło milczenie.

Ryszard Kapuściński, Wojna futbolowa


Wyrwałam się z zamyślenia, idąc powoli zatłoczoną ulicą, dopiero wtedy, kiedy usłyszałam starszego mężczyznę gwiżdżącego Trepak z "Dziadka do orzechów" Czajkowskiego. Nieświadomie dorównałam mu kroku. Jako dwoje nieznajomych byliśmy obok siebie przedzieleni innymi ludźmi niezdolnymi do zagłuszenia tej niesamowitej melodii. Zapomniałam, czym się zamartwiałam. Przyglądnęłam się tej postaci, czując, jak gdyby miała odegrać w moim życiu ważną rolę. Szarawa koszula z podwiniętymi mankietami, które kończyły się lekko nad nadgarstkami. Jasne, lniane spodnie. Niemalże białe, niezwykle gęste jak na ten wiek, włosy. Zapatrzone w dal, błękitne, szczęśliwe oczy. Czy tak wygląda mój bohater? Zwróciłam wzrok na punkt, w który najprawdopodobniej wpatrywał się mężczyzna, wierząc, że znajdę tam coś, co zagwarantuje mi nieskończone szczęście. Nie dostrzegłam jednak nic godnego uwagi. Chciałam upewnić się, że to właśnie ten kierunek, ale staruszka już nie było. Zniknął. Musiał skręcić gdzieś w momencie, gdy straciłam go z oczu.

Dokąd idę?

Może właśnie powinnam przekraczać granice. Przechodzić oczekiwania. Iść, żeby coś znaleźć. Pójść na całość.

Zdarza się, że szukam mniej aktywnie. Wszystko jest w porządku, to dlaczego mam się ruszać? Nawet ten deszcz jest znośny. Nic mi nie brakuje. Dlatego, że mam wszystko. Dlatego, że nie mam potrzeb. Trzeba było raz w życiu zareagować, ale dokładne sprawdzanie poprawności każdego dnia doprowadziłoby mnie do zaburzeń urojeniowych. Jestem sparaliżowana czy nie? Nie widzę, bo subiektywnie wiem, że nic nie jest uszkodzone. Nie widzę, bo nic nie jest uszkodzone. Ciężko wybrać i zdecydować. Niech podświadomość wybiera za mnie.

Idę dalej.
____________



Piotr Czajkowski
Trepak, suita z baletu "Dziadek do orzechów", op. 71a

niedziela, 3 lipca 2016

Głód

Siedziałam zapatrzona w metalową konstrukcję, nie reagując na trawę kłującą moje łydki. Oparłam ręce z tyłu, czując jak drobne kamienie wpijają się w skórę. Żelazne barierki zakręcały symetrycznie. Pod nimi przeciskał się rudy kot. Podniósł ogon, po czym skoczył w dół między krzewy forsycji. Jego oczy przez moment zalśniły jak drogocenne klejnoty, zwęziły się i zniknęły między gałęziami. Usiłowałam jeszcze wypatrzeć jego sylwetkę, żeby wytropić go jak rasowy łowca. Śledzić i dotrzeć wszędzie tam, dokąd mnie zaprowadzi.

Po serii upałów nadchodzi deszcz. Czy potrafimy się dostosować? Chciałabym zaczerpnąć świeżości, wessać ją całą swoją powierzchnią. Nasiąknąć uczuciem jak gąbka. Wydaje mi się, że przestałam myśleć. Wszystko odsuwa się, pozostawiając mnie w środku. Wokół nie ma żadnych ścian. Jest wielka przestrzeń. Brak punktów odniesienia. Im więcej ponagleń, tym bardziej się buntuję. To skutek uboczny bycia asertywnym człowiekiem. Byle tylko pozostać w zgodzie ze sobą i być wolnym człowiekiem. Nie wiem tylko, że ta wolność zniewala.

Usłyszałam niski głos wewnątrz siebie. Stałam się nerwowa. Spojrzałam w dół. Przycisnęłam dłoń do brzucha, tłumiąc hałas. Mówiłam do siebie, starając się doprowadzić myśli do porządku. Wszystko czuję, ale to ucieka. Jest przy mnie w chwili, gdy się stykamy. Wytrzymaj jeszcze chwilę. Nie mogę Cię zniszczyć. Nigdy tego bym sobie nie wybaczyła. Poczułam dotyk dłoni na ramieniu. Duszę na ramieniu.

- Znowu tu jesteś? Miałaś tu nie przychodzić.
- Potrzebowałam sobie coś wyobrazić.
- Nie możesz wiecznie uciekać, kiedy coś cię zrazi.
- Kto powiedział, że uciekam? Przecież jestem na miejscu. To inni uciekają.
- Świat się zmienia. Zostając, uciekasz. Oddalasz się od reszty.
- Dlaczego muszę wciąż coś robić?
- Żeby znaleźć szczęście.
- A jeśli już żadnego dla mnie nie ma? Jeśli już wykorzystałam wszystko, co mogłam dostać i zamknęłam drogę do innych darów, popełniając absurdalne błędy?
- Spójrz na siebie.
- Próbujesz mnie dobić jeszcze bardziej?
- Nie mów, że czegoś ci brakuje, jeśli nawet nie starasz się, żeby to mieć.
- Inni mają.
- Czy to czyni ich lepszymi ludźmi? Spójrz na siebie. Ile masz rzeczy, o które nie walczyłaś, a inni też chcieliby mieć. Czy jesteś lepszym człowiekiem? I nie mów, że możesz się zamienić. Życie nie polega na ciągłym negowaniu rzeczywistości. Jedyną słuszną rzeczą jest podnieść ten ciężar i iść dalej po następne.
- Nie chciałam być sportowcem.
- Chciałaś być kobietą? Są rzeczy, na które, rodząc się, nie mamy wpływu.